Skip to content
Branża

ZeniMax traci 379 osób, ESO krwawi najmocniej

Dokumenty złożone przez Microsoft ujawniają, że w ramach cięć w ZeniMax pracę straciło 379 osób, a najbardziej ucierpiało studio odpowiedzialne za The Elder Scrolls Online.

3 min czytania
ZeniMax traci 379 osób, ESO krwawi najmocniej

Microsoft w dokumentach złożonych zgodnie z ustawą WARN podał, że lipcowe cięcia w strukturach ZeniMax objęły w sumie 379 osób – z czego 213 przypada na ZeniMax Online Studios, twórcę The Elder Scrolls Online, a 166 na ZeniMax Media, w skład którego wchodzi między innymi Bethesda Game Studios. Liczby te opisał PC Gamer na podstawie oficjalnych filingów.

To nie są anonimowe statystyki z jednej z wielu rund zwolnień w branży. To najgłębsze cięcie w historii studia, które od ponad dekady utrzymuje jedną z największych gier MMO na rynku.

ESO traci ludzi w tempie, które trudno zignorować

Najmocniej dostało się ZeniMax Online Studios. Według wyliczeń PC Gamera studio odpowiedzialne za The Elder Scrolls Online straciło w ciągu ostatniego roku co najmniej 60 procent załogi. To nie jest kosmetyczna korekta ani przycięcie działu, który skończył projekt. To wycięcie większości ludzi z zespołu, który wciąż prowadzi żywą, płatną, aktualizowaną grę z milionami graczy.

ESO nie jest tytułem, który można postawić na półce i zapomnieć. To usługa. Wymaga serwerów, moderacji, obsługi ekonomii w grze, regularnych aktualizacji i – co najważniejsze – ludzi, którzy tworzą nową zawartość. Gdy z takiego zespołu znika ponad połowa składu, pytanie nie brzmi „czy gracze to odczują”, tylko „kiedy”.

ZeniMax Media, czyli cień Bethesdy

Pozostałe 166 zwolnień przypada na ZeniMax Media – parasol obejmujący między innymi Bethesda Game Studios. To właśnie tu tworzy się The Elder Scrolls 6, jeden z najbardziej wyczekiwanych projektów w całej branży, wciąż bez daty premiery i pokazany fanom w praktyce jedynie krótkim zwiastunem koncepcyjnym z 2018 roku.

Microsoft nie rozdzielił w dokumentach, ile z tych 166 stanowisk dotknęło bezpośrednio ekipę Todda Howarda. Wiadomo natomiast, że cięcia są częścią szerszej fali w Microsoft Gaming, która w tym roku dotknęła tysiące osób w całej strukturze – od studiów po działy wsparcia.

Rachunek za akwizycję

Warto pamiętać kontekst. Microsoft kupił ZeniMax w 2021 roku za 7,5 miliarda dolarów, a rok później ogłosił jeszcze większe przejęcie Activision Blizzard. To były transakcje sprzedawane jako inwestycja w twórców i w portfolio marek. Trzy lata później to samo portfolio jest optymalizowane, a ludzie, którzy tworzyli te marki, tracą pracę setkami.

Dokumenty WARN są tu istotne, bo to nie komunikaty PR napisane pod odbiorcę. To formalne zgłoszenia do władz stanowych, które firma musi złożyć przy zwolnieniach grupowych. Dlatego liczba 379 ma wagę, jakiej nie ma żaden korporacyjny okólnik o „dostosowaniu struktur”.

213 z ZeniMax Online Studios, 166 z ZeniMax Media.

Tak wygląda rozkład podany przez PC Gamera na podstawie filingów.

Co to znaczy dla graczy

Dla kogoś, kto co wieczór loguje się do Tamriel w wersji MMO, najważniejsze pytanie jest praktyczne: co dalej z ESO? Studio, które traci 60 procent ludzi, nie utrzyma dotychczasowego tempa dużych rozszerzeń. Microsoft nie zapowiedział zamknięcia gry, ale skala redukcji sugeruje przejście z modelu ambitnej produkcji na model podtrzymania. To dwie zupełnie różne filozofie prowadzenia usługi.

ESO przez lata było przykładem MMO, które źle wystartowało, a potem odbudowało reputację cierpliwą pracą i corocznymi rozdziałami fabularnymi. Ta odbudowa była zasługą konkretnych ludzi. Tych ludzi już w większości nie ma.

Microsoft kupił marzenie o portfolio legendarnych marek. Teraz rozlicza je z arkusza kalkulacyjnego, a rachunek płacą ci, którzy te marki faktycznie tworzyli.

Kuba Replay

AUTHOR