Xbox przyznaje: nasz biznes nie jest zdrowy
Kierownictwo Xboxa mówi wprost, że dział ma marże trzy do dziesięciu razy niższe niż porównywalne platformy, a zakłady na Game Pass i multiplatformę nie wypaliły.
Xbox generuje marże od trzech do dziesięciu razy niższe niż porównywalne biznesy platformowo-wydawnicze – przyznała szefowa Xboxa Asha Sharma w rozmowie z magazynem Fortune, cytowana przez GamesRadar. To najostrzejsza jak dotąd samoocena kierownictwa Microsoftu po fali zwolnień i przetasowań, jakie przetoczyły się przez dział gier w ostatnich miesiącach.
Sharma nie owija w bawełnę. „Nasz dzisiejszy biznes nie jest zdrowy” – stwierdziła wprost. Diagnoza dotyczy skutków strategii, którą Microsoft obrał lata temu: agresywnego rozbudowania Game Pass, wyjścia z grami na inne platformy oraz skupowania studiów.
Za dużo zakładów naraz
Według Sharmy firma postawiła „garść zakładów” („a bunch of bets”), które miały napędzić wzrost – i żaden z nich nie zwrócił się tak, jak zakładano. Cena była podwójna. Pieniądze i uwaga poszły w nowe kierunki, a rdzeń biznesu został zaniedbany.
„Najważniejszą miarą twojej strategii jest to, za czym stawiasz swoje zasoby, a my po prostu rozproszyliśmy się zbyt cienko”
– Asha Sharma, szefowa Xboxa, w rozmowie z Fortune
To zdanie warto zestawić z rachunkiem, który Microsoft płaci na oczach branży. Zwolnienia dotknęły nawet studia z solidnym dorobkiem – Obsidian stracił zarówno 21-letniego weterana grafiki, jak i inżyniera zatrudnionego zaledwie dwa miesiące wcześniej, o czym pisał PC Gamer. Bethesda przekazała pracownikom, że musi „zmienić kurs” i skoncentrować się na „najsilniejszych markach”. Double Fine i Compulsion Games odzyskały niezależność, zabierając ze sobą prawa do swoich gier – Psychonauts, Keeper i Kiln oraz We Happy Few i South of Midnight.
Rozdmuchana subskrypcja
Game Pass, sztandarowy zakład tej epoki, według doniesień Polygona zatrzymał się na około 30 milionach subskrybentów – wyraźnie poniżej oczekiwań i z tendencją spadkową. To usługa, wokół której Microsoft budował narrację o przyszłości grania, a której liczby nie domykają biznesplanu.
Trudno o bardziej jednoznaczne przyznanie się do błędu przez wielką platformę. Zwykle korporacje pakują takie komunikaty w język „optymalizacji” i „refokusowania”. Tu padło słowo „niezdrowy”, wprost, z ust osoby kierującej działem.
Microsoft przez lata przekonywał, że przyszłość grania to abonament, chmura i biblioteka wszędzie. Teraz sam liczy, ile ta obietnica kosztowała.


