Skip to content
Retro

Wskrzeszenie 3DO padło. Zabiły je prawa

Plany reaktywacji konsoli 3DO i jej gier upadły, bo wydawca przyznał, że nie posiada wymaganych praw do tytułów.

2 min czytania
Wskrzeszenie 3DO padło. Zabiły je prawa

Projekt wskrzeszenia konsoli 3DO i jej biblioteki gier został zatrzymany, ponieważ stojący za nim wydawca przyznał, że nie dysponuje prawami niezbędnymi do wydania tytułów. Jak podaje GamesRadar, firma stwierdziła wprost, że „nie przewidziała takiej fragmentacji praw”.

Za tym jednym zdaniem kryje się cała historia platformy, która trzydzieści lat temu miała być przyszłością branży, a stała się jednym z jej najdroższych falstartów.

Krótkie, ambitne życie 3DO

The 3DO Interactive Multiplayer zadebiutował w 1993 roku jako pomysł Trip Hawkinsa, założyciela Electronic Arts. Model biznesowy był nietypowy: 3DO nie produkowało własnego sprzętu, tylko licencjonowało specyfikację innym producentom, jak Panasonic czy Goldstar. Efektem ubocznym tej otwartości była właśnie rozproszona struktura wydawnicza, w której gry firmowali różni partnerzy na różnych warunkach.

To ta sama otwartość, która miała być siłą platformy, dziś okazuje się gwoździem do jej trumny. Kiedy przez trzy dekady prawa do poszczególnych tytułów rozeszły się między spadkobierców, firmy przejęte i zlikwidowane, złożenie ich z powrotem w jeden katalog przerasta możliwości wydawcy, który chciał na tym zbudować reaktywację.

Nostalgia kontra papiery

Przypadek 3DO to podręcznikowy przykład problemu, który powraca przy niemal każdej próbie retro-wskrzeszenia. Sentyment i wykonalny plan wydawniczy to dwie różne rzeczy, a to druga z nich decyduje o tym, czy stara gra wróci na rynek legalnie.

„Nie przewidzieliśmy takiej fragmentacji praw”

– przyznał wydawca w komentarzu przytoczonym przez GamesRadar.

Deklaracja, że ktoś „nie przewidział” rozdrobnienia praw do platformy sprzed ponad trzydziestu lat, mówi więcej o samym projekcie niż o rynku retro. Prawa do gier z lat 90. rzadko leżą w jednym miejscu i rzadko czekają grzecznie na kupca. To wiedza, którą powinno się mieć przed ogłoszeniem reaktywacji, nie po niej.

Dla kolekcjonerów i entuzjastów 3DO oznacza to, że dostęp do biblioteki platformy pozostaje tam, gdzie był: w rękach emulacji i rynku wtórnego. Oficjalny powrót się nie wydarzy – przynajmniej nie w tej formie i nie z tym wydawcą.

3DO umarło raz komercyjnie, w drugiej połowie lat 90. Teraz umarło po raz drugi – tym razem na etapie due diligence.

Kuba Replay

AUTHOR