Skip to content
Sprzęt

Warframe o końcu Destiny 2: "To druzgocące". Bez radości z upadku konkurenta

Community director Warframe nie cieszy się z końca Destiny 2. Mówi o dewastacji, o straconej szansie na wsparcie społeczności i ostrzega: Warframe nie zastąpi PvP z Bungie.

2 min czytania
Warframe o końcu Destiny 2: „To druzgocące”. Bez radości z upadku konkurenta

Destiny 2 kończy wsparcie, a najgłośniejszy konkurent nie zaciera rąk, tylko mówi wprost: to dewastacja. Community director Warframe Megan Everett w rozmowie z Eurogamerem przyznaje, że koniec aktualizacji dla Destiny 2 to dla niej cios, a nie powód do świętowania. Czy społeczność graczy wreszcie zrozumie, że rywalizacja studia nie oznacza wojny między graczami?

Bez radości z upadku konkurenta

Everett nie owija w bawełnę: „To druzgocące. To wstrząsające. Nigdy nie myślałam, że doczekam dnia, w którym przeczytam artykuł od Bungie o tym, że Destiny 2 praktycznie się zamyka”. Podkreśla, że nikt w Digital Extremes nie czerpie satysfakcji z tego, co spotkało tytuł Bungie i jego fanów. Wskazuje też na paradoks: przez lata społeczność krytykowała twórców Destiny 2, a po ogłoszeniu zakończenia wsparcia nagle pojawiły się wyrazy miłości. „Gdzie była ta cała sympatia, kiedy mogli jej naprawdę potrzebować?” - pyta retorycznie.

„Gra jest zdrowa, gdy ma konkurentów, a deweloperzy z Destiny odwalili niesamowitą robotę, rozwijając swoją historię bez względu na okoliczności” - Megan Everett, community director i live ops lead w Warframe.

Warframe nie jest zastępstwem dla Destiny 2

Everett rozwiewa złudzenia graczy szukających alternatywy po upadku Destiny 2. Jej zdaniem Warframe nie jest w stanie wypełnić pustki pozostawionej przez rywalizacyjny PvP Bungie. Mówi wprost: „Próbowaliśmy robić PvP i nie jesteśmy grą PvP! Jeśli przyjdziesz do Warframe, żeby podrapać to swędzenie, będziesz go swędział długo”. To ważne zastrzeżenie dla tych, którzy liczyli na płynne przenosiny między tytułami.

Przy okazji warto przypomnieć, że serwery Destiny 2 pozostaną aktywne, więc gracze nie stracą dostępu do istniejącej zawartości. Jednak koniec nowych aktualizacji oznacza zamknięcie epickiej sagii, która przez lata budowała wierną, choć krytyczną społeczność. W obliczu tej straty życzliwość Evertt wobec konkurencji wydaje się być rzadkim, ale cennym gestem ludzkiego zrozumienia w świecie gamingowych wojen.

Więcej o tym, jak Warframe radzi sobie bez Destiny 2, przeczytasz w relacji Rock Paper Shotgun.

Smutna lekcja dla całego gamingu

Historia Destiny 2 i reakcja studia Warframe pokazuje coś ważnego. Nie chodzi o zwycięstwo jednej marki nad drugą, ale o przyszłość modelu gier-usług. Jeśli upadek giganta nie wywołuje radości u konkurentów, a raczej refleksję nad kruchością rynku - to znaczy, że wszyscy wiemy, jak łatwo stracić społeczność zbudowaną latami. Może więc czas przestać dzielić graczy na fronty i po prostu cieszyć się tym, co jeszcze działa, zanim i to się skończy.

Ada Krzem

AUTHOR

Pisze o PC, podzespołach, sterownikach i sprzęcie bez benchmarkowej mgły.