Skip to content
AAA

Starfield na PS5 — kosmiczna odyseja Bethesdy wreszcie ląduje w ekosystemie Sony

Po dwóch latach ekskluzywności na Xbox i PC, flagowy RPG Bethesdy trafia na PlayStation 5 — z całą zawartością dodatków i pytaniem, czy tardive port może jeszcze kogoś zaskoczyć.

3 min read

Kiedy Microsoft kupował ZeniMax Media za 7,5 miliarda dolarów, branża spodziewała się wielu rzeczy — ale nie tego, że Starfield, pierwsza nowa marka Bethesdy od dwudziestu pięciu lat, pozostanie na zawsze zamknięta w ogrodzie Xbox. Zapowiedź wersji na PS5 to nie tylko kapitulacja przed ekonomią AAA — to także test, czy kosmiczny sandbox Todda Howarda potrafi znaleźć drugie życie na platformie, która w międzyczasie dostała Baldur’s Gate 3, Elden Ring i remake Final Fantasy VII.

Bethesda wraca do korzeni multiplatformowych

Starfield na PlayStation 5 to nie remake ani remaster — to pełnoprawny port gry z września 2023, wzbogacony o wszystkie dotychczasowe aktualizacje, DLC Shattered Space oraz zestaw poprawek technicznych. Bethesda obiecuje natywne 4K przy 30 fps lub dynamiczne skalowanie przy 60 fps w trybie Performance, wsparcie dla DualSense (haptyka przy lądowaniu, adaptacyjne spusty w walce) oraz pełną kompatybilność z zapisami w chmurze między PS5 a PC przez PlayStation Plus.

To istotne, bo Starfield to gra o skali niemal absurdalnej — ponad tysiąc planet do eksploracji, setki godzin questów, budowa statków kosmicznych, zarządzanie osadami, crafting, modyfikacje broni. Bethesda Game Studios od Morrowinda buduje światy, w których gubisz się na tygodnie, a Starfield miał być ich koroną — przestrzenią science fiction tak otwartą jak Elite Dangerous, ale z narracją bliższą Mass Effect. Pytanie, czy ta wizja przetrwała zderzenie z rzeczywistością Xbox Series S i ograniczeniami Creation Engine 2.

Sandbox w próżni — obietnica kontra realizacja

Starfield nigdy nie ukrywał swoich ambicji. Todd Howard mówił o grze inspirowanej Skyrimem, ale osadzonej w uniwersum hard science fiction — bez Mass Relays, bez szybszej niż światło komunikacji, za to z realizmem grawitacji, paliwem do skoków grav-drive i ekonomią surowców. W praktyce oznaczało to setki proceduralne generowanych planet, na których lądowanie sprowadza się do krótkich, powtarzalnych sesji zbierania minerałów i strzelania do piratów.

To nie wina PS5 — to fundamentalny problem designu. Bethesda postawiła na ilość kosztem gęstości narracyjnej, a efekt jest taki, że najlepsze momenty gry (New Atlantis, Neon, questline Constellation) toną w morzu pustych krajobrazów i menu inwentarza. Port na PlayStation nie zmieni tego, ale może dać grze drugą szansę — Sony ma ogromną bazę graczy RPG, którzy nigdy nie mieli okazji przekonać się, czy Starfield to duchowy spadkobierca No Man’s Sky, czy raczej Fallout 4 w kosmosie.

Czego oczekiwać — i czego się obawiać

Wersja na PS5 będzie miała jedną kluczową przewagę: dwuletni dystans. Bethesda zdążyła załatać najgorsze bugi, dodać mapę miasta, poprawić UI, wprowadzić REV-8 (pojazd naziemny, którego brakowało przy premierze) i ogólnie dopieścić grę do stanu, w jakim powinna wyjść we wrześniu 2023. Dla graczy PlayStation oznacza to mniej frustracji technicznych, ale też mniej szumu medialnego — trudno się ekscytować portem gry, o której wszyscy już powiedzieli swoje.

Największym ryzykiem jest zmęczenie formułą. Bethesda od piętnastu lat robi to samo — ogromny świat, setki markerów, combat który ledwo działa, AI z 2011 roku. Skyrim uchodziło to na sucho, bo fantastyka zawsze wybacza więcej niż sci-fi. Starfield nie ma tej tarczy — jego próżnia kosmiczna jest dosłownie próżnią, a proceduralne planety przypominają bardziej screensavery niż miejsca do eksploracji.

Z drugiej strony: jeśli jesteś fanem Bethesdy, jeśli przepadasz za budowaniem outpostów i spędzaniem wieczorów na customizacji statku — Starfield na PS5 da ci wszystko, czego potrzebujesz. Plus DualSense, które w rękach kompetentnego studia potrafi zrobić różnicę (patrz: Returnal, Astro Bot). Pytanie brzmi: czy w 2026 roku, w świecie Baldur’s Gate 3 i nadchodzącego Avowed, kosmiczny sandbox Bethesdy wciąż ma coś do powiedzenia.

Starfield na PS5 to nie jest event — to spóźniona migracja. Ale dla milionów graczy, którzy nigdy nie mieli Xboksa, może być pierwszym spotkaniem z wizją Todda Howarda. Oby nie ostatnim.

Avatar photo

riplej.pl

ADMINISTRATOR