SimCity 4 nie umie w brytyjskie miasta - i wcale nie chodzi o grę
YouTuber Chris Spargo rozkłada na czynniki pierwsze, dlaczego SimCity 4 nie radzi sobie z brytyjskim planowaniem przestrzennym. Na koniec filmu pojawia się gość, którego nikt by się nie spodziewał – premier Keir Starmer.
SimCity 4 od lat uczy graczy, jak zarządzać amerykańskim miastem - strefować, ciąć budżety i ignorować problemy społeczne. A co, gdyby przenieść tę samą mechanikę do Wielkiej Brytanii? YouTuber Chris Spargo postanowił sprawdzić, dlaczego symulacja brytyjskiej urbanistyki w ogóle nie działa. Znalazł odpowiedź - a przy okazji gościa, który robi wrażenie.
Amerykański burmistrz w brytyjskim świecie
Spargo tłumaczy w swoim filmie, że SimCity 4 stawia gracza w roli burmistrza - i to działa w USA, bo tam burmistrz ma realną władzę. W Wielkiej Brytanii władza jest rozproszona między rady i boroughs, a sam burmistrz często pełni jedynie funkcję reprezentacyjną. To pierwszy zgrzyt, który czyni grę nierealistyczną.
Drugim problemem jest strefowanie. W USA jest sztywne - osobne dzielnice mieszkalne, osobne handlowe. W UK system jest bardziej elastyczny, ale za to wymaga żmudnych pozwoleń. PC Gamer podkreśla, że właśnie te różnice powodują, iż brytyjskie miasto w SimCity wygląda jak amerykańskie osiedle z przypadkowym pubem.
Skok na głęboką wodę - i niespodziewany gość
Film Spargo nabiera tempa, gdy zaczyna wyjaśniać, skąd biorą się wieczne problemy finansowe brytyjskich rad. „Centralizacja i ogromne koszty opieki społecznej” - mówi wprost. I wtedy, gdy wydaje się, że to już koniec, pada zdanie: „Miałem okazję porozmawiać z kimś, kto może coś o tym wie”.
„Ludzie, którzy mieszkają i pracują w swojej społeczności, podejmują lepsze decyzje dla swojej społeczności niż ci, którzy siedzą w Whitehall czy Westminster” - mówi Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii.
Tak, to nie żart. Keir Starmer pojawia się w filmie jako „part-time YouTuber z 51 tys. subskrybentów”. I choć jego kadencja dobiega końca, a zastąpić ma go Andy Burnham, były burmistrz Greater Manchester, to sam fakt, że premier znalazł czas na rozmowę o SimCity 4, wiele mówi o przenikaniu się polityki i gier wideo.
Co z tego wynika dla graczy?
Film Spargo to nie tylko ciekawostka. To przypomnienie, że nawet najlepsze symulatory mają swoje granice - i że wyznacza je nie technologia, ale kultura i system prawny. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego wasze brytyjskie miasto w SimCity 4 wygląda jak kopia Los Angeles - odpowiedź jest prosta: gra nie zna różnicy między burmistrzem a radą.
Pozostaje jedno pytanie: czy ktoś wreszcie zrobi grę, która odda chaos brytyjskiego planowania przestrzennego? Póki co, mamy tylko film z premierem w roli głównej.


