Sand w końcu wylądował. Mech-forteca w early access po pięciu opóźnieniach
Gra Sand: Raiders of Sophie przeszła przez pięć opóźnień, zmianę modelu wydawniczego i poranny chaos na Steamie. W końcu jest dostępna w early access. Czy warto było czekać?
Wyobraź sobie gigantycznego mecha, który utknął na pustyni. Podnosi nogę, stawia krok, po czym się zatrzymuje. Tak wyglądała droga Sand: Raiders of Sophie do premiery. Gra, w której budujesz i pilotujesz chodzące fortece, w końcu trafiła do early access na Steamie - po pięciu opóźnieniach, zmianie modelu wydawniczego i porannym zamieszaniu z licznikami.
Pięć opóźnień i jeden poranny chaos
Pierwsze opóźnienie miało miejsce w kwietniu 2025 roku, gdy twórcy przesunęli planowany wtedy early access. Później gra zmieniła kurs na pełną premierę, która miała nastąpić w marcu 2026. Nie udało się. Kolejny termin wyznaczono na 10 czerwca, ale dzień wcześniej zespół ogłosił, że wracają do modelu early access i przesuwają datę na 22 czerwca.
I wtedy zaczęły się schody. Jak podaje PC Gamer, w dniu premiery na oficjalnym Discordzie pojawiła się informacja, że „kilka kabli się poplątało i potrzebujemy pomocy Valve”, co opóźniło start o godzinę lub dwie. Potem pojawił się 10-minutowy licznik, który wygasł, a zastąpił go 20-minutowy. Gdy ten też dobiegł końca - gra w końcu wystartowała.
Czym jest Sand?
Sand: Raiders of Sophie to PvPvE extraction shooter, w którym gracze budują i pilotują ogromne, chodzące mechaniczne bazy. Stąpają po pustyni obcej planety, walczą z innymi graczami i ich własnymi maszynami. Brzmi jak MechWarrior spotyka Rust - pomysł jest na tyle oryginalny, że społeczność czekała cierpliwie przez wszystkie opóźnienia.
Gra jest dostępna w early access z 21-procentowym rabatem przez pierwsze dwa tygodnie. Redaktor PC Gamera, który kupił ją w dniu premiery, przyznał, że sam dopiero ściąga pliki i wkrótce sprawdzi, czy warto było czekać.
Czy opóźnienia zabiły hype?
W erze, gdy gracze są przyzwyczajeni do przesuwanych dat i rozczarowań, Sand ma jedną przewagę - unikalny koncept. Nie ma drugiej gry, w której budujesz własną fortecę na nogach i wyruszasz na łowy. To może być wystarczający powód, by dać jej szansę, nawet jeśli droga na Steama była usłana trupami liczników.
Pytanie tylko, czy twórcy zdążą dopracować produkt, zanim społeczność straci cierpliwość. Bo mech może i utknął na pustyni, ale wreszcie ruszył.


