Sam Riegel z Critical Role: „AI w twórczości to śmieć”. Co to znaczy dla branży gier?
Sam Riegel z Critical Role nazywa AI w twórczości śmieciem. W dobie zwolnień w gamingu i ucieczki w generatywne narzędzia, jego stanowisko to ważny głos w obronie ludzkiej roboty.
Sam Riegel, współtwórca Critical Role, nie ma wątpliwości: sztuczna inteligencja w procesie twórczym to ślepa uliczka. W wywiadzie dla Polygon stwierdził wprost, że AI w kreatywnej produkcji to „garbage”. Czy branża gier wideo, która wciąż szuka sposobów na obniżenie kosztów, powinna wziąć to sobie do serca?
„Art isn’t supposed to be easy”
Riegel wraz z producentem muzycznym Peterem Habibem skomentowali wykorzystanie sztucznej inteligencji przy tworzeniu animowanych adaptacji The Legend of Vox Machina i The Mighty Nein. Habib przyznał, że niektórzy producenci używają AI jako „trzeciego autora w pokoju” - narzędzia do generowania pomysłów, gdy twórca utknie w martwym punkcie. Sam jednak zapewnił, że w kultowym już utworze „Who Will You Be?” z The Mighty Nein nie użyto żadnej sztucznej inteligencji.
Riegel poszedł dalej. Jego zdaniem pierwotna obietnica AI - że uwolni ludziom czas na tworzenie sztuki - została wypaczona. Dziś firmy technologiczne sprzedają wizję, w której maszyny piszą wiersze, komponują piosenki i projektują postacie. „Ale to właśnie czyni nas ludźmi” - argumentuje. „Po co mielibyśmy to oddać?”
Czego to uczy branżę gier
Riegel nie jest przeciwnikiem AI w każdym calu - dostrzega jej wartość w kodowaniu i oprogramowaniu. Problem pojawia się, gdy algorytmy zaczynają zastępować pisanie, rysowanie czy komponowanie. „Sztuka nie ma być łatwa” - mówi wprost. „To właśnie czyni ją wartościową”.
„No AI was used in any of this, and we don’t have any intention of using AI in the future.” - Sam Riegel, współtwórca Critical Role
W dobie, gdy studia gier tną budżety i zwalniają artystów, a przy tym eksperymentują z generowaniem assetów przez AI, głos takiego formatu jak Riegel to więcej niż anegdota. To ostrzeżenie przed pójściem na łatwiznę, które może zniszczyć to, co w grach najważniejsze: autentyczną, ludzką wizję.
Nie tylko o pieniądze
Rzecz jasna, produkcja Critical Role to budżety, których nie powstydziłoby się niejedno studio AAA. Ale właśnie dlatego deklaracja Riegela brzmi szczególnie mocno. Gdy gigant ma wybór - ciąć koszty AI czy bronić etosu ręcznej roboty - wybór tego drugiego staje się politycznym manifestem. I być może benchmarkiem dla niezależnych twórców, którzy w walce z korporacyjną machiną szukają argumentów, by nie oddać ostatniej reduty.
Na razie w ekipie Mighty Nein sztuczna inteligencja nie ma wstępu. I choć Peter Habib przyznaje, że codziennie na Spotify lądują piosenki wygenerowane przez AI, to dla Critical Role granica jest jasna: żaden algorytm nie zastąpi człowieka z gitarą i historią do opowiedzenia. Pytanie tylko, czy reszta branży wyciągnie z tego wnioski, zanim będzie za późno.


