Rocznice – polska indie RPG, która nie boi się ambicji

Artifex Mundi wchodzi w świat RPG z grą Rocznice. Polski klimat, turowe walki, ambicja indie. Czy to działa? Recenzja bez ściemy.
Rocznice – polska indie RPG, która nie boi się ambicji
Rocznice stawia na słowiański klimat
Share

Gdy zobaczyłem, że Artifex Mundi zapowiada RPG, pierwsza myśl była prosta: „serio?”. Studio znane z hidden objectów i casualowych przygodówek nagle wchodzi w gatunek, gdzie rządzi CD Projekt, Larian i FromSoftware. Brzmiało jak samobójstwo. A jednak Rocznice trafiło na Steam i… właściwie nie jest wcale złe. To nie jest Baldur’s Gate 3, nie ma budżetu Wiedźmina, ale ma coś, czego brakuje wielu większym produkcjom — autentyczność.

Rocznice to polska RPG osadzona w świecie inspirowanym naszą historią i kulturą. Nie chodzi tu o dosłowne odwzorowanie dat i postaci, ale o klimat — słowiańskie motywy, ludowe wierzenia, atmosfera, która nie próbuje być kolejnym Skyrimem ani Dragon Age. To gra, która wie, kim jest, i nie udaje czegoś innego. Premiera miała miejsce w 2023 roku, a projekt prowadził Jakub Jakubowski jako reżyser kreatywny. Platforma? PC, Steam. Cena w okolicach 80 złotych. Czas gry? Około 20-30 godzin, jeśli nie pominiecie zadań pobocznych.

Czy warto? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. To gra dla konkretnego odbiorcy — fana RPG, który szuka czegoś mniejszego, bardziej kameralnego i nie oczekuje polerowania rodem z AAA. Ale zacznijmy od początku.

Rozgrywka — turowe walki i zarządzanie drużyną

Rocznice stawia na system turowych walk, co od razu odcina część graczy przyzwyczajonych do akcji w czasie rzeczywistym. Walki są taktyczne — mamy drużynę pięciu-sześciu bohaterów, każdy z unikalnymi umiejętnościami, i musimy planować ruchy z głową. Przeciwnicy nie są workami zdrowia, ale mają swoje słabości i strategie. Brzmi znajomo? Bo to działa.

System nie jest rewolucyjny, ale jest czytelny. Mamy punkty akcji, umiejętności specjalne, efekty statusu, pozycjonowanie na polu walki. Klasyka gatunku, ale zrobiona kompetentnie. Problem? Może być zbyt prosta dla weteranów turowych RPG. Jeśli graliście w Divinity: Original Sin 2 czy najnowszego Baldura, poziom skomplikowania walk w Rocznice wyda wam się… przystępny. Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Ja osobiście wolałbym więcej głębi, zwłaszcza w późniejszych etapach gry, gdzie większość starć robi się mechaniczna.

Zarządzanie drużyną to kolejny aspekt. Postacie mają własne ścieżki rozwoju, drzewa umiejętności, ekwipunek. Nic odkrywczego, ale działa i nie przeszkadza. Są tu też dialogi z wyborami — niektóre wpływają na fabułę, inne są kosmetyczne. Gra próbuje dać poczucie sprawczości, choć nie zawsze skutecznie. Były momenty, gdzie wybrałem opcję, która brzmiała jak coś istotnego, a finał i tak wyglądał identycznie.

Fabuła i świat — polski klimat bez patosu

Historia w Rocznice jest jej najmocniejszą stroną. Nie chodzi tu o epicką opowieść o ratowaniu świata, ale o kameralną narrację z naciskiem na postacie i ich motywacje. Polski dubbing — pełny, profesjonalny, bez wpadek. Bohaterowie brzmią naturalnie, dialogi nie są drewniane. To zasługa dobrego scenariusza i przyzwoitego castingu głosowego.

Świat gry czerpie ze słowiańskiej mitologii i polskiej historii, ale nie wprost. To inspiracje, nie kalki. Jest tu magia, są duchy, są postaci, które mogłyby wyjść z ludowych opowieści, ale wszystko to opakowane w formułę fantasy RPG. Nie ma tu patosu ani narodowego mazgajstwa — twórcy wiedzieli, gdzie jest granica dobrego smaku.

Fabuła trzyma tempo przez większość kampanii, choć środkowa część lekko się dłuży. Były questy, które wydawały się być zapychaczami — idź tam, zabij to, wróć. Ale finał wynagradzał. Bez spoilerów: zakończenie ma kilka wariantów, a wybory faktycznie mają znaczenie. To nie Mass Effect 3 — gra dotrzymuje obietnic.

Oprawa — indie ambicja vs AAA standardy

Grafika to miejsce, gdzie Rocznice najbardziej zdradza swoje indie DNA. To nie jest brzydka gra, ale nie jest też ładna w rozumieniu współczesnych standardów. Modele postaci są okej, ale animacje bywają sztywne. Lokacje mają klimat, ale tekstury z bliska przypominają, że to nie jest produkcja AAA. Jeśli grafika jest dla was priorytetem — będziecie rozczarowani.

Muzyka? Solidna. Atmosferyczna, pasująca do klimatu, z wyraźnymi słowiańskimi motywami. Nie jest to soundtrack, do którego wrócicie na Spotify, ale w trakcie gry robi robotę. Dźwięki otoczenia i efekty walki są przyzwoite, choć nic ponadprzeciętnego.

Optymalizacja bywa problematyczna. Na starszych komputerach gra potrafi się zacinać, zwłaszcza w większych starciach. Wymagania systemowe nie są wygórowane (Windows 10, Intel i5, 8 GB RAM, 20 GB miejsca), ale nawet na sprzęcie powyżej minimum pojawiały się spadki liczby klatek. Patche poprawiły sytuację, ale nie do końca.

Wady i zalety — co działa, a co nie

Zalety: Polski dubbing i lokalizacja na najwyższym poziomie. Klimat słowiański bez patosu — coś, czego brakowało w polskim gamedevie. Fabuła angażująca, z dobrze napisanymi postaciami. System walki prosty, ale funkcjonalny. Cena adekwatna do zawartości — 80 złotych za 20-30 godzin to uczciwa propozycja. Dla fanów turowych RPG szukających czegoś mniejszego, bardziej kameralnego — to strzał w dziesiątkę.

Wady: Grafika i animacje wyraźnie indie — jeśli oczekujecie polerowania rodem z AAA, będziecie rozczarowani. System walki zbyt prosty dla weteranów gatunku — brakuje głębi w późniejszych fazach gry. Optymalizacja nie idealna — spadki liczby klatek, drobne bugi. Niektóre questy to zapychacze bez większej wartości fabularnej. Mechanika wyborów nie zawsze ma realne konsekwencje.

Czy warto kupić?

Rocznice to gra dla konkretnego odbiorcy. Jeśli jesteście fanami turowych RPG, szukacie czegoś z polskim klimatem i nie oczekujecie budżetu Baldura czy Wiedźmina — to solidna propozycja. Artifex Mundi pokazało, że potrafi wyjść poza casual i stworzyć coś, co faktycznie angażuje. To nie jest arcydzieło, ale to uczciwa, ambitna gra, która wie, czym chce być.

Jeśli z kolei grafika jest dla was priorytetem albo oczekujecie skomplikowanych systemów walki godnych Divinity — odpuśćcie. Rocznice nie są dla was. To gra, która stawia na narrację i klimat ponad techniczne cudo. I w tym kontekście — działa.

Werdykt? Warto dać szansę. Zwłaszcza jeśli jesteście ciekawi, co polskie indie potrafi zrobić w gatunku RPG. Bo odpowiedź brzmi: całkiem sporo.

Kooperacja — recenzja polskiego RPG, którego... nie da się zrecenzować

Kooperacja — recenzja polskiego RPG, którego… nie da się zrecenzować

Prev
Updates, No Noise
Updates, No Noise
Updates, No Noise
Stay in the Loop
Updates, No Noise
Moments and insights — shared with care.