Polymarket na celowniku śledczych. TikTok pełen fejkowych wygranych, a gracze tracą kryptowaluty
Śledztwo ujawniło, że Polymarket było areną zorganizowanej manipulacji. Influencerzy na TikToku nagrywali fejkowe wygrane, by nakłonić graczy do wpłacania kryptowalut, które znikały bez śladu.
Polymarket miało być wolnością od giełdowych korporacji, a wyszło jak zwykle: influencerzy, fejkowe wygrane i TikTok jako maszynka do pompowania balonika. Śledztwo ujawniło, że platforma zakładów predykcyjnych była areną zorganizowanej manipulacji, w której prawdziwi wygrani istnieli głównie na wideo.
Jak działał mechanizm oszustwa?
Jak donosi ithardware, śledztwo wykazało, że grupa użytkowników Polymarket nagrywała na TikToku filmiki, w których rzekomo wygrywała ogromne sumy na zakładach dotyczących wydarzeń politycznych i sportowych. W rzeczywistości konta były kontrolowane przez organizatorów, a wygrane - inscenizowane. Cel? Zachęcić nowych graczy do wpłacania kryptowalut, które następnie znikały w skomplikowanej sieci portfeli.
Platforma przez lata budowała wizerunek demokratycznego narzędzia do prognozowania - obstawiasz wynik wyborów, finał ligi czy cenę bitcoina. Z ustaleń wynika jednak, że część najgłośniejszych sukcesów była czystą fikcją. Influencerzy dostawali gotowe scenariusze i ekrany z saldem, które nigdy nie istniało.
Kryptowaluty i brak regulacji - idealna mieszanka
Polymarket działa na blockchainie, co teoretycznie gwarantuje przejrzystość. W praktyce śledczy odkryli, że twórcy fałszywych wygranych używali mikserów kryptowalut i tymczasowych kont, by zatrzeć ślady. Ofiary - głównie młodzi użytkownicy TikToka - wpłacały ethery i stablecoiny, licząc na szybki zysk. Zamiast tego trafiały do kieszeni organizatorów.
Brak nadzoru ze strony amerykańskiej CFTC (Commodity Futures Trading Commission) tylko ułatwił proceder. Platforma wielokrotnie unikała odpowiedzialności, twierdząc, że nie jest giełdą instrumentów pochodnych, a jedynie „rynkiem prognoz”. Teraz ta argumentacja legła w gruzach.
Co to oznacza dla graczy i inwestorów?
- Ryzyko platform predykcyjnych - nawet te z pozoru transparentne mogą być narzędziem manipulacji.
- Brak gwarancji wypłat - w przeciwieństwie do tradycyjnych bukmacherów, Polymarket nie ma obowiązku przechowywania środków na zabezpieczonych rachunkach.
- Moda na TikTokowe „szybkie pieniądze” - kolejny dowód na to, że viralowe historie o zarobkach często są elementem socjotechnicznego ataku.
Śledztwo wciąż trwa, a platforma zapowiedziała współpracę z organami. Pytanie tylko, czy ktokolwiek odzyska stracone środki. W świecie krypto - jak zwykle - liczy się zasada: nie twoje klucze, nie twoje pieniądze. A jeśli jeszcze ktoś na TikToku obiecuje ci łatwy zarobek na zakładach, to znaczy, że właśnie ktoś szykuje dla ciebie portfel bez dna.


