Kojima obiegł całą branżę z OD. Nikt nie chciał ryzykować poza Microsoftem
Hideo Kojima ujawnił, że zanim jego nowy horror OD trafił pod skrzydła Xboksa, odrzuciło go praktycznie każde studio na rynku. Pomysł uznano za zbyt szalony – co pokazuje, jak bardzo wydawcy boją się ryzyka.
Hideo Kojima ma opinię wizjonera, ale nawet on musiał obejść pół rynku, by znaleźć wydawcę dla swojego nowego horroru. Jak sam przyznał w wywiadzie dla Entertainment Weekly, wszyscy, którym przedstawiał pomysł na OD, mówili mu, że zwariował. Tylko jedna firma - Xbox z Philem Spencerem na czele - uznała, że warto zaryzykować.
Pomysł, który wydawcy uznali za zbyt abstrakcyjny
Kojima opowiadał o OD już od czasów pierwszego Death Stranding, ale przez lata pracował nad koncepcją w ukryciu. W rozmowie z Entertainment Weekly stwierdził, że nowy system rozgrywki jest czymś, czego nikt nigdy nie widział. Problem w tym, że dla większości deweloperów, którym go prezentował, brzmiało to jak czyste szaleństwo. „Przedstawiał go wielu osobom i każdy developer mówił, że mu odbiło, nie rozumieją koncepcji, nie będą w stanie tego zrobić” - czytamy w artykule na CD-Action.
Phil Spencer uwierzył tam, gdzie inni bali się spojrzeć
Furtkę otworzył dopiero Xbox, a konkretnie ówczesny szef oddziału, Phil Spencer. To on postanowił dać Kojimie wolną rękę, mimo że projekt wydawał się ryzykowny. Dziś OD prowadzone jest przez Xbox Game Studios, a Asha Sharma, producentka związana z tytułem, nazywa grę „głęboko poruszającą” i reprezentującą „zupełnie inny rodzaj grania”. Co ważne, sam Kojima nie ma pewności, czy eksperyment wypali. W branży nastawionej na bezpieczne, przewidywalne hity to brzmi niemal wywrotowo.
„Jeśli on jest szalony, to jaka jest definicja normy?”
Cała ta historia mówi więcej o branży niż o samym Kojimie. Skoro twórca z takim dorobkiem i renomą musi obejść pół rynku, żeby ktokolwiek zaryzykował przy autorskim projekcie, to słowo „szalony” staje się raczej komplementem niż obelgą.
Co właściwie wiemy o OD?
OD to jednoosobowy horror zapowiedziany na The Game Awards 2023. Kojima chce nim przekroczyć pewną barierę strachu, do której dotarły inne gry. Zdradził jeden intrygujący detal: wbudował w nią system pozwalający grać dalej tym, którzy normalnie odpuściliby ze strachu. Szczegółów nie ujawnia - bo jak mówi, podpowiedziałby zbyt wiele i mógłby mieć przez to kłopoty.
Gdyby Kojima nie trafił na Spencera, pewnie dziś nie rozmawialibyśmy o OD. To jeden z tych przypadków, gdzie jedna decyzja zmienia bieg rzeczy. I choć nie wiadomo, czy horror faktycznie przerazi graczy, jedno jest pewne: branża wolała dmuchać na zimne.


