Kojima o cyfrowej przyszłości: wygodnie i przerażająco
Twórca Metal Gear i Death Stranding komentuje kres płyt PlayStation, ostrzegając przed utratą kontroli nad tym, co kupujemy.
Hideo Kojima nazwał nadchodzącą, w pełni cyfrową przyszłość „przerażającą”, zaledwie kilka dni po tym, jak Sony ogłosiło zamiar zakończenia produkcji fizycznych płyt PlayStation – podaje IGN. Wypowiedź twórcy Metal Gear Solid i Death Stranding pada w momencie, gdy branża od lat sunie w stronę dystrybucji cyfrowej, a decyzja Sony to jeden z najgłośniejszych sygnałów, że nośnik fizyczny przestaje być dla platformholderów priorytetem.
Nie nostalgia, tylko kontrola
Łatwo odczytać słowa Kojimy jako sentyment kolekcjonera, który tęskni za pudełkiem na półce. Ale stawka jest inna. Kiedy gra istnieje wyłącznie jako wpis na koncie, kupujący nie posiada egzemplarza – posiada licencję, którą wydawca może zawiesić, zmienić lub odebrać. Płyta działa nawet wtedy, gdy serwery gasną, a sklep znika. Plik na koncie zależy od tego, czy firma nadal chce nam go udostępniać.
To nie jest teoria. W ostatnich tygodniach głośno było o grach znikających z bibliotek PlayStation oraz o tytułach blokowanych na Steamie przez wymogi logowania do PSN, przez które Marvel Tokon stał się niedostępny w 132 krajach. Cyfrowa wygoda ma drugą stronę: użytkownik oddaje kontrolę nad tym, co rzekomo kupił.
Wygoda kontra własność
Kojima nie jest przypadkowym głosem w tej dyskusji. Jego gry – od Metal Gear Solid 2 po Death Stranding – regularnie tematyzują dane, sieci i to, kto trzyma rękę na przełączniku informacji. Ostrzeżenie przed „przerażającą” przyszłością brzmi w jego ustach jak przedłużenie tych samych obsesji, tylko że tym razem dotyczy realnego modelu sprzedaży, a nie fabuły.
Cyfrowa dystrybucja jest wygodna. Problem w tym, że wygoda i własność to nie to samo.
Decyzja Sony wpisuje się w szerszy ruch – Microsoft już wcześniej stawiał na model bez napędu, a rynek konsol coraz mocniej ciąży ku bibliotekom w chmurze i subskrypcjom. Płyta staje się produktem niszowym, dodrukiem dla kolekcjonerów, a nie standardem.
Pytanie nie brzmi, czy cyfrowa dystrybucja wygra – tylko na jakich warunkach. Jeśli „kupno” gry oznacza dzierżawę zależną od dobrej woli wydawcy, słowo „posiadanie” wymaga nowej definicji.
Kojima ostrzega nie przed samą technologią, lecz przed tym, że przyzwyczajenie do wygody uśpi w nas czujność.


