Europa ma wybierać między AI a klimatem. Branża centrów danych mówi wprost: nie jesteśmy gotowi
Unia Europejska stoi przed wyborem: rozwój AI czy ochrona klimatu? Szef europejskiego lobby centrów danych twierdzi, że jedno wyklucza drugie. Ekologom puszczają nerwy.
Czy Unia Europejska może jednocześnie stawiać na zieloną energię i wyścig w sztucznej inteligencji? Branża centrów danych mówi wprost: nie. Lex Coors, szef Europejskiego Stowarzyszenia Centrów Danych (EUDCA), nie przebiera w słowach - politycy próbują pogodzić cztery sprzeczne cele, a czas ucieka.
Cztery cele, zero szans
Komisja Europejska chce do 2032 roku potroić wydajność europejskich centrów danych, które mają napędzać rozwój rodzimej AI. Problem w tym, że energetyka oparta na odnawialnych źródłach nie nadąża za tymi planami. Zdaniem Coorsa unijne ambicje w zakresie konkurencyjności, suwerenności, zrównoważonego rozwoju i szybkości działania są ze sobą na tyle sprzeczne, że należy „prowadzić dyskusje” o kompromisie. Inaczej Europa będzie skazana na kupowanie gotowych narzędzi AI od USA i Chin.
Obecnie na terenie UE działają około 3 000 centrów danych, głównie w Niemczech, Francji, Holandii, Irlandii i Wielkiej Brytanii. To drugi wynik na świecie po Ameryce Północnej, ale pod względem mocy obliczeniowej Unia jest już za USA i Chinami. Różnica będzie rosnąć, jeśli nie uda się przyspieszyć budowy nowej infrastruktury.
Greenpeace: „niedorzeczny” pomysł
Słowa Coorsa wywołały ostrą reakcję organizacji ekologicznych. Rzecznik Greenpeace w rozmowie z serwisem GRYOnline.pl stwierdził wprost: „Pomysł, by i tak już zbyt powolne postępy Unii w ochronie klimatu miały ucierpieć jeszcze bardziej przez spalanie dodatkowego gazu - a to wszystko w imię zysków kolesi z branży tech - jest po prostu niedorzeczny”. Z kolei Maya Perera z Europejskiego Biura Ochrony Środowiska zaznacza, że Komisja powinna utrzymać twardy kurs transformacji energetycznej, a branża tech musi się do niego dostosować.
Tymczasem Stany Zjednoczone idą w przeciwną stronę - na masową skalę otwierają nowe elektrownie gazowe. To rozwiązanie bynajmniej nie jest ekologiczne, bo przy okazji dochodzi do wycieków metanu, który jest znacznie groźniejszym gazem cieplarnianym niż CO₂.
Co to znaczy dla graczy i sprzętu?
Decyzje UE w tej sprawie przełożą się bezpośrednio na rynek PC i gaming. Jeśli Europa postawi na rozwój AI kosztem klimatu, możemy spodziewać się wyższych cen energii i presji na wydajniejsze, ale też bardziej prądożerne podzespoły. Jeśli zaś priorytetem pozostanie zielona energia, centra danych będą powstawać wolniej, a infrastruktura dla chmurowych usług gamingowych - od streamowania po serwery gier - może zacząć kuleć.
W obu scenariuszach jedno jest pewne: prąd nie będzie tani, a rynek sprzętu i tak odczuje skutki wyścigu technologicznego, którego Europa nie zamierza odpuszczać. Pytanie tylko, czy unijni politycy zdołają wybrać kierunek, zanim zrobią to fakty.


