David Robert Mitchell pisze scenariusz do „Pięć koszmarnych nocy 3”. Czy to ratuje serię?
Skeet Ulrich potwierdził, że twórca horroru „Coś za mną chodzi” odpowiada za historię trzeciej części filmowej adaptacji FNAF. Czy zaangażowanie artysty o ugruntowanej pozycji oznacza koniec krytycznej klęski serii?
Kolejna odsłona filmowego uniwersum Five Nights at Freddy’s powstaje, ale tym razem twórcy postawili na nazwisko, które w świecie horroru budzi respekt. David Robert Mitchell - autor kultowego już „Coś za mną chodzi” - ma odpowiadać za scenariusz trzeciej części. Czy to oznacza, że seria wreszcie doczeka się produkcji, którą docenią nie tylko fani?
Informację podał Skeet Ulrich, który wciela się w postać Williama Aftona, podczas konwentu Sinister Creature Con. Jak czytamy w serwisie CD-Action, Ulrich ujawnił, że produkcja już czeka na ukończenie trzeci scenariusz, a za jego powstanie odpowiada właśnie Mitchell. „Gość, który napisał »Coś za mną chodzi«, pisze go w tym momencie. Podobno będzie tam sporo mnie i Matthew Lillarda” - zdradził aktor.
Krytycy kontra budżet - dwa światy jednej franczyzy
Choć filmy z serii Five Nights at Freddy’s mają na Rotten Tomatoes zaledwie 17% pozytywnych recenzji (za drugą część), wyniki finansowe są imponujące. Przy budżecie 35 milionów dolarów druga odsłona zarobiła na całym świecie 236 milionów. Blumhouse po raz kolejny udowodniło, że można sprzedać ogromne bilety, nawet gdy krytycy miażdżą produkcję.
Problem w tym, że fani - owszem - dopisali, ale po seansie często pozostawał niesmak. W pierwszym filmie reżyserka Emma Tammi postawiła na prosty schemat: strażnik w opuszczonym centrum rozrywki odkrywa, że animatroniczne maskotki ożywają po zmroku. Drugi film był już niemal powtórką z rozrywki. Mitchell ma szansę przełamać ten schemat i wnieść do uniwersum FNAF atmosferę psychologicznego grozu, którą zna z „Coś za mną chodzi”.
Scott Cawthon na uboczu - czy to dobrze?
Za scenariusze pierwszych dwóch filmów odpowiadał twórca gry Scott Cawthon. Teraz, jak sugerują doniesienia, Mitchell może pracować samodzielnie. Cawthon nie potwierdził oficjalnie swojego udziału w sequelu, ale jego brak przy stole scenarzystów budzi mieszane uczucia.
Z jednej strony nikt nie zna uniwersum FNAF lepiej niż jego autor. Z drugiej - krytycy zarzucali filmom właśnie to, że były zbyt wierne grze, kosztem sensownej historii i budowania napięcia. Mitchell, znany z zamiłowania do logiki snu i inspiracji klasycznym horrorem, może przynieść świeżość, której seria potrzebuje.
Plan zdjęciowy ma ruszyć jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego. Jeśli produkcja utrzyma budżet na poziomie 35-40 milionów dolarów, nawet przeciętny wynik kasowy będzie sukcesem. Ale czy Mitchellowi uda się zadowolić zarówno krytyków, jak i oddanych fanów?
Bo na razie seria ma wszystko oprócz dobrego filmu.
