Black Flag Resynced: 2 miliony w dobę i stary spór o sklep
Remake pirackiej odsłony Assassin’s Creed sprzedaje się rewelacyjnie, ale mikrotransakcje znów psują nastrój – i to mówi więcej o serii niż liczby sprzedaży.
Assassin’s Creed Black Flag Resynced sprzedał się w ponad 2 milionach egzemplarzy w ciągu pierwszych 24 godzin od premiery 9 lipca – poinformowało Vantage Studios, nowe przedsiębiorstwo zarządzające marką Assassin’s Creed. To mocny start, potwierdzony jeszcze recenzjami: gra ma 84 punkty na Metacritic, co czyni ją, jak podaje GameSpot, jedną z najlepiej ocenianych odsłon serii od lat.
I gdyby na tym poprzestać, byłaby to zwyczajna nota o udanym powrocie. Tyle że nie jest.
Sukces z gwiazdką
Bo równolegle do świetnych liczb sprzedaży i frekwencji graczy narasta niezadowolenie, a jego źródło jest boleśnie znajome: mikrotransakcje. GameSpot wskazuje wprost, że negatywne reakcje wokół Resynced dotyczą „zwykłego winowajcy”. Nie fabuły, nie technikaliów, nie decyzji projektowych przy przerabianiu klasyka z 2013 roku – tylko sklepu wbudowanego w grę, za którą i tak trzeba zapłacić z góry.
To układ, który w serii Ubisoftu (a teraz Vantage) powtarza się z uporczywością rytuału. Pełnopłatna produkcja, wysokie oceny, dobra sprzedaż – i sklep z walutą premium, kosmetykami oraz „skrótami”, który natychmiast staje się głównym tematem dyskusji graczy. Black Flag był w 2013 roku jedną z najbardziej lubianych odsłon cyklu właśnie dlatego, że dawał poczucie swobody: statek, otwarte morze, abordaże. Trudno o gorszy kontekst dla mikropłatności niż gra, w której fantazja polega na byciu piratem zdobywającym łupy własną ręką.
Dlaczego to nie jest drobiazg
Można wzruszyć ramionami – w końcu dwa miliony ludzi zagłosowało portfelem, więc rynek najwyraźniej to toleruje. Ale liczba 2 milionów w dobę i fala krytyki to nie sprzeczność, tylko opis mechanizmu. Wydawca wie, że sentyment do Black Flag jest wystarczająco silny, by remake sprzedał się niezależnie od tego, co wsadzi się do menu ze sklepem. Dobra recenzja (84 punkty) daje zaś parasol ochronny: skoro gra „jako gra” jest chwalona, monetyzacja schodzi do rangi przypisu.
Problem w tym, że ten przypis wraca przy każdej premierze. I coraz częściej to on, a nie sama rozgrywka, definiuje pierwszą falę rozmowy o produkcie.
Resynced sprzedał się w ponad 2 milionach egzemplarzy w ciągu pierwszych 24 godzin.
– Vantage Studios
Nowy szyld, stare nawyki
Najciekawszy jest tu jednak podmiot. To Vantage Studios – nowe przedsiębiorstwo odpowiadające za markę Assassin’s Creed – firmuje zarówno sukces sprzedażowy, jak i model monetyzacji. Zmiana zarządcy marki mogła być momentem na reset relacji z graczami, na odcięcie się od najbardziej krytykowanych praktyk poprzedniej ery. Zamiast tego pierwszy duży tytuł pod nowym szyldem powiela dokładnie ten schemat, który od lat generuje najgłośniejsze pretensje.
To sygnał, że mikrotransakcje w pełnopłatnych odsłonach Assassin’s Creed nie są przypadkowym błędem konkretnego zespołu, tylko decyzją strukturalną, przenoszoną razem z marką. Skoro przetrwały zmianę właściciela, przetrwają wszystko.
Sukces Black Flag Resynced udowadnia dwie rzeczy naraz. Że nostalgia wciąż jest jedną z najpewniejszych walut w tej branży – i że nawet najlepiej oceniona gra nie kupi sobie ciszy wokół tego, jak sprzedaje się to, co w niej dodatkowo płatne.
Dwa miliony egzemplarzy w dobę to odpowiedź rynku. Fala krytyki to pytanie, które ten rynek zadaje sobie od lat i wciąż nie chce usłyszeć.


