Skip to content
Analityka

Balansowanie na linie: Geoff Keighley i paradoks The Game Awards

6 min read

Dwanaście lat po premierze, The Game Awards pozostają najbardziej kontrowersyjnym wydarzeniem w branży gier. Nie dlatego, że robią coś szczególnie złego – lecz dlatego, że próbują robić wszystko naraz. Geoff Keighley, ich twórca i gospodarz, doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

W rozmowie z The Game Business – portalem, którego jest współzałożycielem – Keighley przyznaje wprost: „Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma trudniejszego formatu do prowadzenia niż gala rozdania nagród. Po pierwsze, to jedyne wydarzenia, gdzie większość ludzi z góry wie, że wyjdzie rozczarowana. Po drugie, każdy ma na ich temat wyrobioną opinię”.

Arytmetyka niemożliwości

150 milionów widzów na całym świecie. To rzesza ludzi, która patrzy na The Game Awards jak na święto graczy, ale też liczba, która sprawia, że balansowanie między prestiżową ceremonią a festiwalem zwiastunów przypomina taniec na linie nad przepaścią.

Keighley nie ukrywa tej sprzeczności: „Są ludzie, którzy chcieliby, żeby show składało się tylko z nagród. Inni wolą same zapowiedzi. My jesteśmy gdzieś pośrodku”.

Ta pozycja „pośrodku” w praktyce oznacza, że ceremonia często przypomina trzygodzinny blok reklamowy, przerywany krótkimi momentami, w których deweloperzy dostają 30 sekund na podziękowania, zanim orkiestra zacznie ich zagłuszać. I choć Keighley tłumaczy, że „zapowiedzi przyciągają szeroką publiczność, dzięki czemu nagrody widzą miliony”, krytycy zwracają uwagę na fundamentalny problem: czy wydarzenie noszące nazwę „The Game Awards” nie powinno jednak stawiać nagród na pierwszym planie?

Clair Obscur i rekordowe nominacje

Tegoroczna edycja przynosi moment historyczny: Clair Obscur: Expedition 33 zdobyło aż 13 nominacji – najwięcej w dziejach gali. To imponujący wyczyn dla francuskiego studia Sandfall Interactive, a zarazem kolejny dowód na to, jak TGA oscyluje między uznaniem artystycznym a marketingowym szumem.

W gronie walczącym o tytuł Gry Roku znajdują się zarówno wysokobudżetowe hity, jak Death Stranding 2: On the Beach czy Ghost of Yōtei, ale też Hades 2 oraz Hollow Knight: Silksong. Po raz pierwszy w historii połowę stawki stanowią gry niezależne – to wyraźny sygnał, że jury (złożone z ponad setki redakcji z całego świata) coraz śmielej docenia produkcje spoza głównego nurtu.

Ciekawostka: Studio odpowiedzialne za Megabonk dobrowolnie wycofało swoją nominację w kategorii „Best Debut Indie Game”, ponieważ twórca uznał, że technicznie nie była to jego debiutancka gra. To pierwsza taka sytuacja w historii imprezy.

Cienie przeszłości: sprawa Future Class

Jest jednak temat, którego Keighley konsekwentnie unika – kontrowersje wokół programu Future Class. Inicjatywa, która miała wynosić na piedestał 50 najbardziej obiecujących twórców z marginalizowanych grup, została po cichu wygaszona. Ze strony The Game Awards zniknęły wszelkie wzmianki o programie, jakby ten nigdy nie istniał.

Historia jest brutalnie prosta: w 2023 roku członkowie Future Class wystosowali list otwarty do Keighleya, prosząc o wykorzystanie zasięgów TGA do apelu o zawieszenie broni w Gazie. Odpowiedzią była… cisza. Później uczestnicy programu skarżyli się na brak realnego wsparcia – obietnice mentoringu i networkingu okazały się puste. Discord stworzony dla grupy stał się miejscem frustracji, a nie rozwoju.

Jeden z członków Future Class, cytowany anonimowo przez Game Developer, podsumował to gorzko: „To niewiarygodnie głupie ze strony Geoffa – zebrać najjaśniejsze umysły w branży, zrobić dla nich minimum i oczekiwać, że będziemy milczeć”. Keighley spotkał się co prawda z członkami grupy po ceremonii w 2023 roku, ale według relacji jego odpowiedzi brzmiały jak korporacyjna nowomowa, a sytuację w Gazie eufemistycznie określał mianem „pewnych wydarzeń” – dopóki nie został bezpośrednio skonfrontowany z tym doborem słów.

Partnerstwo z Amazonem i nowe formaty

Tegoroczna edycja przynosi znaczące zmiany techniczne. Po raz pierwszy transmisja będzie dostępna na Amazon Prime Video, co jest efektem szerszego partnerstwa obejmującego także dedykowany sklep z oficjalnymi gadżetami. Z kolei stream na Twitchu po raz pierwszy zaoferuje jakość 2K. To detal, ale istotny – The Game Awards konsekwentnie podnoszą poprzeczkę produkcyjną, starając się dorównać najważniejszym galom w świecie popkultury.

Na liście prezenterów znajdą się m.in. Todd Howard, Neil Newbon, Maggie Robertson, Jeffrey Wright, a nawet… Muppety (Miss Piggy i Rowlf). Na scenie muzycznej wystąpi zespół Evanescence z utworem Afterlife.

Tajemniczy monolit i gra w spekulacje

W listopadzie, w pustynnym krajobrazie Mojave, pojawił się tajemniczy monolit ozdobiony demoniczną grafiką. Keighley opisał go słowami: „regal, inspiring, thickness” – co brzmi jak efekt pracy generatora tekstu AI w trybie parodii marketingowej, ale… działa. Internet eksplodował teoriami. Diablo 4? Elder Scrolls 6? God of War? A może Lords of the Fallen 2?

Jason Schreier z Bloomberga zdementował pierwsze dwa tytuły. CI Games wykluczyło Lords of the Fallen. Cory Barlog z Sony Santa Monica zasugerował, że to nie God of War. Co nam zostaje? Spekulacje i uwaga mediów – czyli dokładnie to paliwo, na którym Keighley zbudował swoje imperium.

Między celebracją a komercją

Keighley przyznaje, że nie ma idealnych odpowiedzi: „Szczerze mówiąc, czasami nam się nie udaje. Każdy rok jest inny i bardzo trudno przewidzieć reakcję ludzi”.

To szczere wyznanie, ale też objaw głębszego problemu: The Game Awards balansują między tym, czym chcą być (prestiżową ceremonią na wzór Oscarów), a tym, czym są w praktyce (masowym eventem marketingowym z nagrodami jako dodatkiem). Niektórzy porównują to do sytuacji, w której gala oscarowa byłaby przerywana co 5 minut zwiastunami nadchodzących blockbusterów Marvela. I choć argument, że „dzięki zapowiedziom niszowe gry jak Balatro zyskują ogromną sprzedaż”, jest trafny, to wciąż nie zmienia faktu, że zwycięzcy często muszą zmieścić dorobek życia w 30-sekundowym przemówieniu, podczas gdy zwiastun gry AAA może trwać pięć minut.

Przyszłość zaczyna się dziś w nocy

The Game Awards 2025 wystartują 11 grudnia o 1:30 w nocy czasu polskiego (4:30 PM PT). Czekają nas premiery Resident Evil Requiem, Lego Batman: Legacy of the Dark Knight, Phantom Blade Zero, informacje o przyszłości serii Tomb Raider i prawdopodobnie kilkanaście innych „World Premieres”.

Czy któraś z nominowanych gier faktycznie otrzyma należny jej czas na podziękowania? Czy deweloperzy znów będą musieli kończyć przemówienia po 20 sekundach, bo harmonogram imprezy niebezpiecznie się rozciąga?

Keighley mówi, że czuje ciężar odpowiedzialności. Że szukają równowagi. Ale ta równowaga coraz bardziej przypomina akt cyrkowy – spektakularny, głośny, czasem imponujący, lecz ostatecznie trudny do traktowania z powagą należną najważniejszym nagrodom w branży.

The Game Awards to dziś największe wydarzenie w świecie gier, oglądane przez więcej ludzi niż Oscary. Pytanie brzmi: czy to sukces branży, która potrzebuje prestiżowej celebracji twórców, czy raczej triumf marketingu, który nauczył się sprzedawać nagrody jako dodatek do reklam? Odpowiedź prawdopodobnie leży gdzieś pośrodku – dokładnie tam, gdzie Geoff Keighley umieścił swój show.

Avatar photo

riplej.pl

ADMINISTRATOR